poniedziałek, 22 lipca 2013

Tajemniczy chlopak


Siedzialam w wannie. Woda byla cala czerowona od krwi. na rece widnial napis Hate ktory napisalam sobie zyletka. Nie radzilam sobie z problemami i samotnoscia, dlatego pilam, cpalam cielam sie i probowalam popelnic samobojstwo  dwukrotnie. Rodzice nie wiedzieli co ze mna zrobic, wysylali mnie do psychologa, na jakies obozy dla takiej mlodziezy z problami. Niestety, wszystko na darmo. Nic juz nie moglo mu pomoc.
Przepraszam, ze Cie zawiodlam
Mamo...Tato
Rodzino
przyjaciele
Wszystkich dla ktorych kiedys cos znaczylam.
Wyszlam z wanny, ubralam sie i popatrzylam do lustra. Moje oczy byly cale czarne od rozmytego makijazu. Moje dlugie czarne wlosy byly cale mokre. Wygladalam jakbym nie spala co najmniej od kilku dni. W sumie to troche tak bylo. Nie sypialam zbyt wiele. Zalozylam koszule, czarne spodenki, wysuszylam wlosy poczym zmylam i wymalowalam sie od nowa. Zeszlam na dol do kuchni. Tata siedzial przy stole a mama smarzyla boczek jak co rana.
-Dzien dobry Lucy- Tata spojrzal na mnie z usmiechem. Kochalam go. Kiedys bylam mala zawsze zabieral mnie na wyscigi motorow, na przerozne mecze. Mialam z nim dobry kontakt. Mialam.
- Hej, wychodze bo spoznie sie do szkoly.- Powiedzialam wkladajac na nogi moje zniszczone trampki.
- Nie zjesz sniadania?- Mama podala tacie boczek z jajkiem i tostami.
- Nie, nie jestem glodna. Pa!- Przelozylam torbe przez ramie i wyszlam z domu.
Nienawidzilam szkoly, a ona mnie. Nie mialam zadnych znajomych. Popularne dziewczyny czesto robily sobie glupie zarty ze mnie. Szczerze? Nie obchodzilo mnie to jakos specjanlnie, tak wlascwie  malo co obchodzi. Boje sie pokochac kogos bo potem moge go  stracic, dlatego nikogo nie kocham. No moze z wyjatkiem rodzicow. Szlam korytarzem z sluchawkami w uczach nie zwracjac uwagi na nic ani na nikogo.
Lekcje minely  dosyc szybko. W ciagu tych 8 godzin w szkole zdazylam zawalic dwa testy. Normalka.
Mialam spedzic kolejny wieczor w domu, ale balam sie ze moze sie to skonczyc kolejnym znamiem na ciele. Dlatego tez wlozylam obcisla czarna sukienke, glany i pomalowalam usta na krwisty czerwony. Wyszlam z domu nie mowiac nic rodzica.  Weszlam do pierwszego lepszego baru. Pelno bylo tam niepelnoletniej mlodziezy z mojej szkoly. Coz sama mialam 16 lat. Zamowilam sobie drinka siedzac przy barze. Drink, dwa drinki, trzy drinki, wiecej drinkow. Weszlam na parkiet i zaczelam tanczyc. Czulam sie wolna. Kiwalam sie w rytmie muzyki. Nagle ktos zaszedl mnie od tylu i zlapal za biodra kolyszac sie razem za mna. Bylam zbyt pjana aby zaregowac. Zaczelam wiec obwijac sie wokol niego, tanczylismy. Wlascwie bardziej wygladalo to na obciskiwanie. Odwrociam sie aby zobaczyc kim jest ten tajemniczy chlopaka. Mial jasne wlosy, brazowe oczu i pieknie cialo. Patrzyl sie na mnie z lobuzerskim usmiechem.
- Pieknie sie ruszasz...?
- Lucy.
- Justin, milo poznac.- Pocalowal mnie w reke. Dzentelmen sie znalazl. Napierw dotykal mnie po calym ciele, a teraz sie przedstawia i caluje w reke.
- Masz ochote gdzies wyskoczyc? Ja i moi znajomi wlasnie jedziemy w bardzo fajna miejscowe.- Zapytal wskazujac na swoich przyjaciol.
- Dlaczego pytasz wlasnie mnie? Tu sie roi od dziewczyn ktore chetnie by z toba pojechaly.
- Ty wygladasz tu najlepiej kiciu. - Zlapal mnie za reke i pociagnal do swoich przyjaciol.
- Poznjacie Lucy, a a to jest Edd, Sharon, Aria i Jason. Wszyscy z znajomych patrzyli sie na mnie z usmiechem. Jednak jedna dziewczyna...chyba Aria spojrzala na mnie z pogarda. Typowa diva.
- Zabierasz ja ze soba zeby ja nacpac, zaliczyc a potem zostawic?- Aria patrzyla  na Justina z usmiechem na twarzy. Jesli to jest przyjaciolka, to ja nie chce miec przyjaciol.
- Stul pysk Aria.- Odwarknol Justin.
Wsiedlismy na motor. Jechalam na motorze z chlopakiem ktorego praktycznie znalam, obejmowalam go w pasie czujac jego miesnie. Byl nieziemsko przystojny. Co nie oznacza, ze kompletnie zwariowalam wsiadajac z nim na motor. Kiedy dojechalismy na pusta ulice motor sie zatrzymal. Pomogl mi zejsc poczym chwycil za reke zaciagajac do jakiegos budynku. Zeszlismy  schodami w domu i znalezslismy sie w pomieszczeniu z brudna sofa, stolem gdzie roilo sie od pustych butelek z piwa i wodki. Pachnialo tam szlugami i alkoholem.
- To jest wasz kryjowka?- Zapytalam Justin.
- Zgadza sie piekna.- Popatrzyl sie na mnie i objal mnie jedna reka w tali.
- To tu masz  zamiar mnie nacpac, zaliczyc i porzucic?- Zapytam szturachajac go zebro. Justin parsknal smiechem.
- Nie , a co jestes chetna?
- Nie naleze do latwych kotku- szepnelam mu do ucha po czym siadlam na brudnej sofie razem z Eddem i Sharon. I zaczelo sie: pilismy, cpalismy, tanczylismy. Siedzialam na kolanach u Justina. Chyba sie calowalismy, ale nie jestem pewna. Obudzilam sie rana lezac na sofie obok Justina. Reszty znajmoych juz nie bylo. Zobaczylam na godzine 12:32. Kurwa, zawalilam szkole. Rodzice pewnie odchodza od zmyslow.
Szybko wstalam , popatrzylam sie na spiacego Justina i szybko wyszlam.

7 komentarzy:

  1. Łał , ale poruszające opowiadanie . Najlepszy koniec z Justinem . Czekam na kolejną poruszającą notke . Dziewczyno masz talent do pisania ! I nie pisze tego żeby się nw " podlizać " , tylko dlatego , że to szczera prawda . Jeszcze raz łał !


    Obserwuję , a jak chcesz to wpadnij do mnie :
    www.patrycja-paatrycja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ale fajnie piszesz, będe tu wpadać często anitowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW ! Lucy nie wiedziałam ,że masz taki talent do pisania ...
    Jesteś świetna ! Szkoda ,że mało osób zna twój talent autorski .

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej . Fajny rozdział . Czekam na następne :**
    Zapraszam do siebie... anastasiamiss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Lucy, nie miałam pojęcia że jesteś tak dobrą pisarką! Naprawdę bardzo mi się podoba! Jeśli będziesz miała chwilę i po prostu ze zwykłych nudów, to zapraszam do siebie. Może i mój blog jest o nu metalowym zepsole, powinien ci się spodobać. Przynajmniej mam nadzieję! Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. ZAJEBISTE TYLKO DAJ BOHATERÓW BO NWM JAK DZIEWCZYNA WYGLADA :D

    OdpowiedzUsuń